Rosół z wołowiny


Przepis pochodzi z książki Małgorzaty Kalicińskiej "Powroty nad rozlewiskiem".Cytuję za autorką:

"Wołowina ma być z kością. Bardzo dobra jest "pręga", czyli goleń lub góra przedniej nogi. Tam są grube rurkowate kości. Można taką kość nabyć u masarza. Nazywana jest "kością cukrową". W środku ma szpik, dawniej mówiono "tuk". To on nadaje rosołowi "oprawy". Jego smak jest niezastąpiony, a taki gorący, prosto z wnętrza kości, rozniesiony na chlebku, oprószony solą i pieprzem - mmmm! Kto nie jadł, ten traci!...
Bardzo dobry jest też szponder, czyli żebra z mięsem, bo w nich też jest siateczka kostno-szpikowa i trochę chrząstek, a rosół wołowy powinien być ciut kleisty. Najlepiej gdy po wystygnięciu zastyga w kleista galaretkę. Gratulujmy sobie cierpliwości. Oczywiście proporcje mogą być dowolne. Oby tylko włoszczyzny nie było więcej niż mięsa!
Ważne, aby po zagotowaniu mięso zszumować i  by po zszumowaniu już się ostro nie gotowało, bo zmętnieje.
Godzinę po zszumowaniu wrzuca się włoszczyznę. Nie powinno być za dużo marchwi, niepotrzebnie zasłodziłaby rosół. Ostrzegam też przed nadmiarem selera i pietruszki, bo rosół zrobi się zbyt jarzynowy w smaku. Kapusta, włoska koniecznie, też w takiej ilości, by nie wyszedł kapuśniak. Włoska kapusta wspaniale komponuje się z wołowiną. Jeśli ziele angielskie i listek laurowy,to mało, bo zrobimy wywar do flaków, a nie rosół.
Pieprz na samym końcu, razem z usiekaną pietruszką - do wazy.
Ten rosół dobrze jest ugotować i dać mu parę godzin wytchnienia. Wtedy puści wszystkie swoje smaki.
Do takiego rosołu doskonały jest domowy makaron.
Po staropolsku smakuje taki rosół z lanym ciastem, ale tak, by nie rozciapać go jak budyniu. Ciasto musi być wystarczająco "jajeczne" (można ciasto włożyć do foliowego woreczka, zrobić małą dziurkę i lać).
Można kłaść na wrzącą wodę kluseczki z ciasta francuskiego (jajo, mąka, ciutka masła i tyle wody by konsystencja była "budyniowa") małą łyżeczką. Bardzo atrakcyjny jest rosół, do którego robimy kluseczki wątrobiane lub szpikowe. Opisuje to szczegółowo Lucyna Ćwierciakiewiczowa w swoim słynnym dziele 365 obiadów.
Do takiego czystego rosołu w bulionówkach pasuje też podane osobno w kieliszku do jajek żółtko."


Opis, jak widać niezbyt szczegółowy, ale wystarcza w zupełności by przyrządzić pyszny aromatyczny rosół. Smacznego :):):)



Obsługiwane przez usługę Blogger.